- Jezu, Ana czy Ty musisz się wszędzie spóźniać ? - powiedziałam sama do siebie. Szybko wzięłam kanapkę w rękę jednocześnie szukając torebki i w międzyczasie wyglądając przez okno. Taksówka już była. Szybko wybiegłam z domu i wpadłam do samochodu mówiąc kierowcy gdzie ma jechać. Dwadzieścia minut drogi do miejsca w, którym powinnam być za 10 minut, a na dodatek to moja nowa praca. Jeśli w ogóle mnie przyjmą z takim opóźnieniem dyrektor może nawet nie chcieć ze mną rozmawiać. Szybciej, jedź szybciej - powtarzałam sobie w myślach. Odliczałam minuty jedna po drugiej, powinnam być tu dokładnie kwadrans temu, jechaliśmy dłużej niż myślałam. Wbiegłam do wielkiego budynku, moim oczom ukazał się wielki hol, a po prawej stronie stało biurko przy którym siedziała za pewne sekretarka
- dzień dobry, nazywam się Anastazja Greene, byłam umówiona z panem dyrektorem na 10:30, jednak trochę się spóźniłam, czy on nadal chce ze mną rozmawiać ? - zapytałam ledwo łapiąc oddech. Hmm...dziwne, że po drodze nie zabiłam się na tych szpilkach, haha wyobrażam sobie jak widać mi majtki po tym jak się wywaliłam. -Jejku ! Skup się ! - skarciłam się w myślach
- niestety, pan Styles nie może pani przyjąć - pan Styles ? kojarzę to nazwisko, na pewno skądś go znam
- na prawdę nie da się nic zrobić ? - popatrzyłam na nią najuprzejmiej jak mogłam, ale ta chuda, blond suka chyba nie ma serca
- nie lubię się powtarzać, ale widocznie muszę to zrobić, więc jeszcze raz powiem - wzięła głęboki oddech - PAN STYLES NIE MA CZASU - przeliterowała jakbym była dzieckiem
- usta Ci zdrętwiały czy masz tak dużo botoksu, że nie potrafisz normalnie mówić i musisz literować ? - nie mogłam sobie darować, musiałam jej dogadać, niech sobie nie pozwala ,,nie lubię się powtarzać" ja też nie !
- zadziorna jak zawsze - usłyszałam za sobą męski głos - odwołaj spotkanie, przyjmę tą panią - odwróciłam się niepewnie
- Harry ? - niemożliwe, nie mogę u niego pracować. To nienormalne. Muszę znaleźć jakąś drogę ucieczki, muszę coś wymyślić.
- we własnej osobie panno Greene, zapraszam do gabinetu - powiedział i gestem ręki wskazał na windę. Mogłam się domyślić, że nie będzie miał biura na samym dole takiego wieżowca. Uśmiech powoli zaczął schodzić z jego twarzy gdy nie ruszyłam się z miejsca, więc wyciągnął do mnie rękę. Spojrzałam na niego obojętnie i zostawiając go w tyle weszłam do windy. Po chwili stanął obok mnie. Cisza, jak ja nienawidzę ciszy, jest taka niezręczna jednak nie chciałam jej przerywać. Zauważyłam kątem oko, że Harry mi się przygląda. Nerwowo przygryzłam wargę. Znałam ten wzrok, wiedziałam co oznaczają jego pociemniałe tęczówki. Nie miałam zamiaru uciekać, miałam zamiar pokazać mu co stracił i czego już nigdy nie odzyska.
Wiem, że miałam czytać wczoraj, ale dopiero teraz dałam radę, przepraszam :c
OdpowiedzUsuńCo ten Harry jej zrobił?? To mnie straasznie nurtuje. Dobra, lecę czytać dalej.
@Wampirka00 <3