piątek, 3 stycznia 2014

in the darkness - rozdział 5

Obudziłam się cała spocona, w rozkopanej przez sen kołdrze, sapiąc jak po kilku kilometrowym biegu. Koszmary miewam od wielu lat, nie opuściły mnie również dzisiaj. Wygramoliłam się z łóżka i skierowałam prosto do kuchni skąd wzięłam butelkę wody żeby ugasić pragnienie. Myślałam, że jeszcze wcześnie jednak po odsłonięciu rolet przekonałam się, że w normalny dzień pewnie już ponad godzinę byłabym w pracy Spojrzałam na zegarek - już 9, czas coś zjeść - powiedziałam sama do siebie, wyciągnęłam pierwsze lepsze płatki i zalałam zimnym mlekiem. Potrafiłam gotować, nawet bardzo dobrze jednak byłam zbyt leniwa żeby robić to o tak wczesnej godzinie. Usiadłam przed telewizorem i oglądałam jakiś denny serial nawet się na nim nie skupiając. W mojej głowie wciąż siedział Harry i jego intensywne zielone tęczówki, które dominowały wielkie przepełnione pożądaniem, czarne źrenice. Zastanawiałam się czemu nie powiedziałam mu prawdy gdy zapytał czy przestałam go kochać. Pamiętam jak po naszym zerwaniu płakałam każdej nocy i nic nie jadłam, a po kilku dniach się wyprowadziłam i to właśnie między innymi wyprowadzka była powodem dla którego zakończyłam naszą wieloletnią znajomość. Nigdy nie powiedziałam mu, że się wyprowadzam. On skończył szkołę, mieszkaliśmy całkiem daleko od siebie, bo około pół godziny drogi, więc nawet nie miał możliwości mnie widzieć. Pewnie myślał, że nadal tam mieszkam. W każdym razie nigdy o nim nie zapomniałam, każdego chłopaka porównywałam z nim i żaden nie umiał być choć w połowie taki sam. Chciałabym żeby Harry tu był, żebyśmy siedzieli jak dawniej przy jakimś dobrym horrorze, których zawsze tak strasznie się bałam, a on wciąż je wypożyczał i mówił jak bardzo lubi patrzeć jak bezbronna, słodka i przestraszona jestem gdy wtulam się w jego ramię żeby nie widzieć tych najstraszniejszych scen. Trudno jest odtrącać go gdy próbuje mnie pocałować, podrywa mnie albo specjalnie denerwuje mnie tylko po to żeby mógł przygwoździć mnie do ściany i patrzeć w moje przestraszone oczy. Staram się ukrywać mój strach przed nim i chyba dobrze mi to wychodzi, ale tak na prawdę zawsze gdy jest zdenerwowany, krzyczy albo właśnie przyciska mnie swoim ciężkim ciałem moje serce ma ochotę wyskoczyć. Pamiętam, że zabrałam ze sobą tylko jedno nasze wspólne zdjęcie. Podeszłam do dużego regału i wyciągnęła album ze zdjęciami. Na samym końcu było pierwsze zdjęcie które zrobiliśmy sobie razem w naszą pierwszą rocznicę. Obydwoje bardzo się zmieniliśmy od tamtego czasu. To było 4 lata temu. Odwróciłam fotografię na drugą stronę i zobaczyłam napis 21 październik, uśmiech od razu wkradł się na moje usta jak przeczytałam tą datę. Pamiętam, że jak nie byliśmy już razem zawsze tego dnia pisaliśmy ze sobą jakbyśmy nadal byli parą. Tęskniłam za tamtymi czasami, tęskniłam za przytulaniem, całowaniem i łaskotaniem - tęsknie za Harry`m. Tak bardzo chciałabym się teraz wtulić w jego silne ramiona i wreszcie poczuć się bezpiecznie. Reszta dnia szybko mi minęła, wieczorem rozmawiałam z mamą na skype i gdy tylko dowiedziała się, że pracuję u mojego najlepszego przyjaciela i chłopaka z dzieciństwa była wniebowzięta. Pamiętam jak bardzo go lubiła i stawała po jego stronie jak się pokłóciliśmy. Dalej wspominając dawne czasy usnęłam.

***

- Witaj Stan - powiedziałam do ochroniarza, który stał przy drzwiach
- Dzień dobry panno Greene - odpowiedział z uśmiechem. Zawsze jak mogłam zobaczyć radość malującą się na jego twarzy spowodowany jednym moim słowem mój dzień stawał się lepszy. Stanley był facetem po 40, uwielbiałam go, bo zawsze jak siedziałam do późna w pracy dotrzymywał mi towarzystwa i odprowadzał na autobus pamiętając o moim zwierzeniu po pierwszej popołudniowej zmianie gdy było już ciemno, że strasznie boję się chodzić sama po zmroku. Tuż koło drzwi lodowatym spojrzeniem ,,przywitała" mnie Victoria. Nie miałam zamiaru udawać miłej, więc może w trochę dziecinnym geście pokazałam jej dyskretnie język na co odpowiedziała jeszcze bardziej złowieszczym spojrzeniem. Skierowałam się do windy i wcisnęłam odpowiedni guzik. Wychodząc z windy poprawiłam na ostatnią chwilę fryzurę przeglądając się w lusterku, w jej wnętrzu. Położyłam torbę wyjmując z niej papiery, które musiałam wypełnić w domu, bo nie zdążyłam zrobić tego ostatnim razem w pracy. Od razu zaniosłam je Harry`emu.
- proszę - odpowiedział na moje pukanie. Pierwszy raz odkąd tutaj pracuje poczekałam, w sumie sama nie wiem. Chyba za dużo ostatnio myślę.
- Przyniosłam papiery, które kazałeś mi wypełnić - powiedziałam i odwróciłam się na pięcie kierując się do wyjścia
- Ana, poczekaj - był taki oziębły jak to mówił, że moje ciało przeszły małe dreszcze. Znowu się odwróciłam, jednak tym razem w jego kierunku - słucham ? - zapytałam. On obrócił się na krześle i pokazał palcem na jakąś datę w kalendarzu - który dzisiaj jest ? - powiedział chociaż dobrze znał odpowiedź. - 21 października - uśmiechnęłam się wypowiadając tę datę. Pamiętał, pamiętał o naszej tradycji. Czy on czyta mi w myślach - dokładnie Anastazjo, dzisiejszego dnia wybiła by dokładnie nasza 6 rocznica, dlatego chciałbym Cię zaprosić na kolację. Chciałem spytać czy moglibyśmy ten wieczór spędzić jako para, tak jak zwykle ze sobą pisaliśmy tego dnia - powiedział patrząc na mnie z zadziornym uśmieszkiem.
- oczywiście, jeśli chcesz ja się zgadzam
- dobrze, więc będę po Ciebie o 19, wybierzemy się na kolację. Najlepiej włóż jakaś ładną sukienkę - oznajmił mi i kiwnął głową na drzwi pokazując, że mogę już wyjść. Przez wszystkie godziny pracy myślałam jak skończy się dzisiejszy wieczór.

_________________________________________

Jest rozdział. Wiem, że dosyć późno, ale musiałam się uporać z moim komputerem który co 15 minut sam się wyłączał. Mam nadzieję, że docenicie moją pracę. Liczę na komentarze <3


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz